Liczba wyświetleń w ostatnim miesiącu

piątek, 7 sierpnia 2015

Memory

Hejka! Od pewnej pory natchnęło mnie na pisanie opowiadań, tak wiec macie. Oceniajcie i piszcie czy jest sens pisania tego dalej :) Mam nadzieje,że wam się spodoba.

                                                         
Od soboty dużo się zmieniło. A mianowicie to że więcej czasu spędzam z Mateuszem. Widujemy się na przerwach. Częściej uśmiechamy się do siebie. Świat w moich oczach stał się piękniejszy, odkąd dogaduje się z Matim. Czas w jego towarzystwie jest przyjemniejszy. I w ogóle jest jakoś tak inaczej. Dzisiaj spadł pierwszy śnieg. Z szafy wyciągnęłam grubsze ubrania i cieplejsze buty.
Na dworze uderzył we mnie powiew świeżego, mroźnego powietrza. Rozejrzałam się wokoło i nie mogłam uwierzyć że przez jedną noc spadło tak dużo śniegu. Drzewka przed domem wszystkie się uginały od nadmiaru białego puchu. Kochany braciszek. Zgarnął cały śnieg z mojego auta. Coś będzie chciał. A swoją drogą, to ciekawe gdzie podziewa się mój brat? dzisiaj mieli iść na późniejszą godzinę. To będzie pierwszy raz kiedy będę jechała po zaśnieżonych drogach.
W szkole byłam kilka minut przed ósmą. Szybko się przebrałam i udałam się w stronę szafek. Aż miło popatrzeć na taki biały świat.
- Cześć – przywitałam się wesoło z Kasią
- Cześć – odpowiedziała smutnym głosem
- Stało się coś? – zapytałam gdy wyjmowałam książki do szafki
- Śnieg spadł i w ogóle zimno się zrobiło.
- Nie przesadzaj. Skąd w tobie tyle złych emocji? – ruszyłyśmy do klasy
- To przez tą pogodę – odpowiedziała patrząc się tępo przed siebie
- Na pewno? Mam trochę inne wrażenie – spojrzałam się na nią nie pewnym wzrokiem
- Bartek już się o mnie nie stara – wydukała
- Gadasz jakieś głupoty. Czemu tak uważasz?
- Już się tak do mnie nie przytula, nie mówi czułych słówek i w ogóle
- Może czymś się martwi albo coś go gryzie. Pogadaj z nim tak na spokojnie.
- Pogadam z nim
- A teraz chodź do klasy
Z lekkim uśmiechem weszła do klasy. Zaraz za nami wszedł nauczyciel i zaczął prowadzić lekcje. Lekcja była wyjątkowo nudna. Chyba jemu też udzieliła się atmosfera zimowego snu tak jak pozostałym w tej klasie. Najwidoczniej tylko mnie się podobał fakt że spadł śnieg.
Po lekcji historii udałyśmy się po książki do języków obcych. Humor Kasi się poprawił i zaczęła widzieć pozytywy ze śniegu. I taką ją lubię najbardziej. Wesołą, uśmiechniętą i pełną energii. Koło mojej szafki stal oparty Mateusz z wielkim uśmiechem na ustach. Koło niego stal mój brat który bacznie mi się przyglądał.
- Cześć piękna – pierwszy odezwał się mój brat
- Cześć – przywitałam się z nimi
- Co teraz masz? – zapytał się Mati
- Angielski a co?
- Tak z ciekawości się pytam
- Aha.
Podeszłam do szafki żeby wymienić książkę ale mój brat mi to uniemożliwił. Oparł się plecami o drzwiczki i głupkowato się uśmiechał.
- Przesuń się – powiedziałam w miarę spokojnie
- A co ja z tego będę mieć?
- Nie skopię ci tyłka – złośliwie się uśmiechnęłam
- Już się boję – powiedział ale odsunął się
Wzięłam książkę i chciałam już odejść ale mój brat mi nie pozwolił. Ja go chyba kiedyś naprawdę uszkodzę.
- Co znowu? – zła odwróciłam w jego stronę
- Złość piękność szkodzi – powiedział z uśmiechem na ustach
- Mów co chcesz. Trochę mi się spieszy – powiedziałam nie co spokojniej.
- Ja to załatwię – obok nas pojawił się Mateusz. Obiołą mnie ręką i ruszyliśmy w stronę schodów.
W jego obecności moja cała złość uleciała w niepamięć. Poczułam takie przyjemne ciepło rozchodzące się po mim ciele. Uśmiechnęłam się do niego i dalej kroczyliśmy na schody.
- Gdzie idziemy? – zapytałam bo nie szliśmy schodami w górę tylko w dół
- Chciałem z tobą pogadać
- O czymś ważnym?
- Nie bardzo ale muszę to załatwić dzisiaj
- Mam się bać?
- Nie – uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło
Zatrzymaliśmy się koło okna. Oparłam się o parapet, on zaś stanął naprzeciwko mnie i szeroko się uśmiechał. Ciągle był oparty dłońmi o parapet i wpatrywał się w moje oczy. Nie wiem jak on to robi ale pod wpływem jego spojrzenia, mój wzrok uciekał gdzieś w bok aby nie patrzeć w jego.
- Więc o co chodzi?
- Hubert chce w tą sobotę zrobić imprezę u was domu – zaczął spokojnie
- I co ja mam z tym wspólnego?
- Chodzi o to żebyś nam pomogła
- Mam wam pomóc? Co ja miała bym zrobić? – uśmiechnęłam się – a co ja z tego będę miała?
- Cały wieczór spędzony ze mną?
- Zastanowię się a teraz wybacz musze iść na angielski
Chciał jeszcze coś powiedzieć próbując mnie zatrzymać ale ja byłam szybsza i mu uciekłam schodami w górę. Mam im pomóc przy imprezie. I co jeszcze? Może mam po tej imprezie jeszcze posprzątać? Chyba im się w głowie poprzewracało. Nie mam zamiaru im pomagać. Ale z drugiej strony, mogę spędzić cały wieczór z Matim. Kusząca propozycja. Jednak nie mam zamiaru im pomagać. Hubert umie tylko mnie wykorzystywać.
Spóźniłam się kilka minut na lekcje ale na szczęście pani jest wyrozumiała i nie wpisała mi spóźnienia ani nie obecności. Usiadłam na swoim miejscu i zaczęłam robić notatki.
- Mam wasze listy które kiedyś napisaliście – pod koniec lekcji zaczęła pani – jeden spodobał mi szczególności. Opowiada o uczuciach dziewczyny do chłopaka który jej się podoba.
Rozdała listy i spojrzałam na swój list. Dostałam piątkę. Nic dziwnego, angielski jest moją najmocniejszą stroną. Więc ocena mnie nie zaskoczyła. Zdziwiła mnie tylko uwaga pod oceną.
„ Twój list jest trochę nie na temat ale bardzo mi spodobał”
Czyli to o moim liście mówiła. Dokładnie pamiętam kiedy pisałam ten list. Pierwszy raz całowaliśmy z Matim. To przez niego taki dziwny list napisałam, ale z drugiej strony dostałam piątkę...